niedziela, 30 lipca 2006
Praktyki…
..Nareszcie się skończyły te przydzielone odgórnie. Biuro Mazurkas
Travel zgodnie z prawem Murphego, im bardziej szykowne wejście do firmy tym w
firmie większy bałagan i firma mniej wiarygodna. Dokładnie tak było. Pierwszy
dzień. Przychodzę siedzą dwie w recepcji mówię, kto jestem i po co tu
przyszedłem, jest zadanie mam jechać gdzieś tam zawieźć jakąś mnakulaturę.
Pojechałem wróciłem poszedłem do domu. Wtedy myślałem sobie nie jest źle, mogę wozić
makulaturę przez miesiąc czasu. Jak to zwykle bywa przeliczyłem się. Na
następny dzień dają mi stertek faktur i mam dzwonić po firmach i się pytać, kto
jest odpowiedzialny za każdą fakturę. Ludzie po drugiej stronie drutu różnie,
jedni mili mówili inni się denerwowali, bo już któraś tam osoba dzwoni i pyta o
to samo u innych zajęte u jeszcze innych nikt nie odbiera. Później to było najgorsze,
co można było dostać do pracy. W między czasie narastał konflikt pomiędzy mną a
jedną z recepcjonistek, bo co się okazało, że ja siedziałem gdzieś w piwnicy w
kuchni i patrzyłem w sufit, bo niby nic nie było do pracy a jak coś miało być
to miała mnie powiadomić, a w tym samym czasie zajęcie dla innych było. W
następnych dniach trochei lepiej. Pakowanie ponad 1000 listów do Niemiec, mimo
że monotonne nie było złe, w między czasie inne zajęcia robione w różnych
sekcjach począwszy od ofert do dzwonienia i szukania miejsca w hotelach.
Później zaczęła się akcja zamek. Praktycznie codziennie do ostatniego dnia
byłem na zamku po bilety. I za każdym razem z coraz większą ilością pieniędzy,
denerwowało mnie to cokolwiek by nie mówić tych pieniędzy było dużo i ja byłem
za nie odpowiedzialny, na szczęście się udało za każdym razem załatwić
szczęśliwie. Na szczęscie się to już skończyło. Nie będę musiał już tam jeździć,
bo daleko i nie będę musiał oglądać tej baby jednej, bo wzbudzała we mnie
agresje.
środa, 12 lipca 2006
Stabilizacja
Jakoś zaczyna sie wszystko pomału układac. NIe ukrywam był kryzys ale już sobie poszedł. Na praktykach żenada ale jakoś daje sie wytrzymać, już sie nauczylem że jak mam cos zrobić robie to najwolniej jak sie da żeby zajeło jak najwiecej czasu. Niedługo zaczynam sie po maluchu uczyć do poprawek, krok po kroczku i sie uda. I jeszcze co kolwiek by sie nie działo coś się szykuje, tylko co?? Czas pokaże.
niedziela, 02 lipca 2006
Smutno mi.....
...bo rodzice
...bo nie mam wakacji
...bo praktyki, na których nie wiem co mnie czeka
...bo brak M....
...bo szkoła
niedziela, 18 czerwca 2006
Powoli wracam do życia
Jest nieźle, udało sie wszystko poprostować. Mimo wszystko przerywany wyjazd na działke pomógł. Czieszy mnie że wszytko zaczyna się pomałuy układać. Teraz mimo tego że sesja będzie, będzie i troche wolnego a to można sobie pospać. Tyle na teraz jak będzie mi się chciało to coś jesiocze dziś dopisze.
wtorek, 13 czerwca 2006
Było lepiej dla wyrównania poziomu jest tragedia
Dziś sie okazało że nie zaliczyłem marketingu..... jako jedyny. Ten facecik jest do mnie uprzedzony i oczywiście na poprawce mu to powiem tak samo jak mu powiem że czuje się obrtzygany tą oceną. I przez to nie dopuścili mnie do egzaminu w sesji:( wie odrazu we wrześniu pisze w drugim terminie i musze zaliczyć. Najbarziej boli mnie to że tylko mnie to spotkało. Tragedi ciąg dalszy. Dziś miałem zaliczać ZKF i co?? Przychodzi moja kolej a tu facecik sobie mówi że on zmęczony jest i że jutro o 16. No kutwa a ja to co?? nie spożyte siły mam?? czekam żeby odpowiecieć prawie 4 godziny odwołuje lekarza a on że zmęczony grrrr. Więc jutro bedzie kumulacja bo zaliczenie z GTS u jasia fasoli jest i jeszcze ZKF. Echhh całe szczęście że mam Mażke bo inaczej była by powtórka z rozrywki..
niedziela, 11 czerwca 2006
Jest lepiej
Stan z poprzedniej notki sobie poszedł daleko i mam nadzieje że nie wróci. Ogólnie w placówce edukacjyjnej jest lepiej zaczyna się to jakoś wszystko układać i najważniejsze że zaliczyłem GTS. Nie wiem jak to zrobiłem ale się udało. W dalszym ciągu nieznany jest mój los z marketingu licze że z powodu braku czaqsu facecik się ulituje i odpuści. A jutro RPT i pierwszy raz ide się praktykować. Hmmm tak sobie też myśle czy jakby wonsz boa zjadł pajonka to czy pajonk by ugryzł wonsza od wewnątrz. Tyle z mojej strony na dziś
PEACE!!
piątek, 09 czerwca 2006
stan emocjonaly
smutek, żal, chłód, wrażenie puski i masa pytań.
czwartek, 08 czerwca 2006
Zaczynamy
Nie ma co robić zagadnienia o tym kim jestem bo ci co wiedzą to wiedzą a ci co nie wiedzą może sie dowiedzą. W dziś wydarzyło sie sporo i wszystko nie tak jak miało sie wydarzyć. Na początku w tym pierdolniku czyli placówce edukacyjnej do której przesuwam odwłok jak to zwykle bywa cała masa zmian i przesunięć. Ide na 11.45 na ćwiczenia z RPT gdzie mamy startować z zajebistym folderem o toruniu. Co sie okazuje ćwiczeń nie ma, jest za to wykład z GTS-u. Myśle co jest grane, lece na góre patrze na ściane płaczu a tam sobie ktoś wczoraj dopisał ze dziś ćwiczenia są przesunięte na 13.30. Kutwa przeca na 14 mam uzdrowiciela. Decyzja nie ide, i tak też zrobiłem. Mówie Grzesiowi co i jak i ide do uzdrowiciela.Wychodze od uzdrowiciela pisze sms do Grzesia co sie dzieje. Okazuje się że przetarg jeszcze trwa i nie wiadomo kto ma wygra. Więc pisze do niego żeby dał znać jak coś będzie wiadomo. I dał. Nie wygraliśmy za to wygrał jakiś fajans grrr. I przez to trzeba będzie pisać w p[oniedziałek jakis test nawet nier wiem z czego bo na dwóch porywających wykładach tylko byłem. Jutro za to również porywający dzień na dzień dobry kolos z informatyki o jakiś kwerendach potem kolos z włoskiego a na koniec powtórka z FPT. Pewnie jutro też będą wyniki z marketingu i może być sraka.